Zapiski z oblężonego miasta, czyli świat oczami inteligenta
counter
wtorek, 30 maja 2006

Ładnie się zaczyna. 10 czerwca grożą nam dwie demonstracje - jedna normalna i jedna, która grozi ogólną rozpierduchą. Oczywiście normalna będzie Parada Równości, a ta druga to demonstracja Wszechgłupków. I tu chciałbym wspomnieć o koincydencji (trudne słowo :-) ), która miała miejsce (podobno). Otóż Wszechgłupki doznały chyba natchnienia Ducha Świętego, gdyż dzień po tym jak geje zapytali miejskich urzędników czy są planowane jakieś demonstracje złożyli wniosek po pozwolenie na demonstrację dokładnie na trasie objętej zapytaniem gejów. Normalnie cud.

Przepraszając za moje batalistyczne podejście do interpunkcji, przypomnę niniejszym urzędasom, że powinni w takich sprawach trzymać gęby na kłódkę.

Zwisa mi cała ta Parada Równości (czy jaką ją geje nazwą), gdyż uważam, że nie ma potrzeby demonstrowania czegoś co jest zupełnie naturalne. Homoseksualizm u ssaków jest naturalnym zjawiskiem. Kto nie wierzy, niech popyta biologów. Zresztą wystarczy posiedzieć parę lat w więzieniu ;-) Eeech... Niestety głupota u homo sapiens jest również zupełnie naturalna, choć implikuje to brak potrzeby organizowania demonstracji Wszechgłupków :-)

Z większych idiotyzmów - premier i prezydent zignorowali 20 lecie Trybunału Konstytucyjnego. Nie przepadam za prawnikami, ale są pewne fundamenty demokratycznego państwa, które należy szanować. Cóż... prawie czyni wielką różnicę. Ciekawe kiedy zrobią zamach stanu?

Dosyć o polityce. Niedawno dowiedziałem się, że mają zlikwidować Empik w Blue City. Qrczę, to jest jedyny Empik, w którym nie trzeba się przebijać przez tłum ludzi (i pewnie dlatego go zamykają). Od razu dziś poleciałem i kupiłem sobie Pratcheta :-)

W sumie jednak w moim mieście są ważniejsze sprawy niż jakiś Empik. :-)Ale o tym kiedy indziej. Dziś mi się już nie chce pisać.

Do następnego,

intel-e-gent

21:17, intel-e-gent , Polityczne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 maja 2006

Rany! Musiałem dziś wstać o 5 rano! Gorzej, że czeka mnie to cały tydzień!

Zwlekłem się więc z łóżka i nawet nie spóźniłem się do pracy. Ku mojemu autentycznemu zaskoczeniu nie przeszkadzało mi dzisiaj nieśmiertelne "bo mnie wychodzi umowa" albo "eee, to jak nie dostanę Nokii 6230i za złotówkę przy taryfie za 15 złotych to idę do Orange/Plusa* (*niepotrzebne skreślić)". Ba! Nawet tzw. ciężka rozmowa sprawiła mi przyjemność - inna sprawa, że naprawdę nawaliliśmy - facet był normalny, co oznacza, że na mnie się nie wyżywał tylko na Firmie i osobie, która nawaliła; ja robiłem dobra minę do złej gry i udało mi się go ugłaskać. :-) Swoją drogą ciekawe, że ludzie naprawdę wierzą w te reklamy o tym, że mogą więcej, że oferta jest indywidualna... (Na marginesie dodam, że u konkurentów jest tak samo). Jesteśmy naprawdę dobrzy. To co nie udało się propagandystom ZSRR i III Rzeszy uda się współczesnym specom od marketingu i reklamy - zrobią ludziom taką wodę z mózgu, że niedługo będą kupować psie kupy, aby odświeżać toaletę... Uch... A i tak stracą pracę, bo przecież jak Kitajec zrobi spodnie za 12 centów, to więcej można zarobić sprzedając je za 50 dolków, nie? ;-) I tak sobie w pracy dumałem, dumałem, ale dumy nie wymyśliłem, Ruskie były pierwsze :-)

Weekend był jednak ciekawszy. Primo udało mi się uwolnić od wszechobecnego papieża (jeśli mam być szczery to wolałbym wszechobecnego Boga, gdybym w Niego wierzył, rzecz jasna). Secundo udało mi się napisać kolejnych kilka stron magisterki oraz przeczytać cały numer "Wyborczej" (po odjęciu B-16 wiele nie zostało ;-) ). A co najlepsze wyszedłem nawet z moim Ukochaniem na spacer!

Dziś po pracy pojechałem spotkać się z M. Ot, stęskniłem się trochę, bo fajna z niej qmpela. Poza tym mogłem poprzeszkadzać jej w pracy. :-) No i czuję się przy niej młodszy (cholera, jak skończę 40 lat, to może być problemem!). Eeech... życie :-)

Nie rozumiem, dlaczego niektórzy karzą mi się wstydzić, że krytykuję papieża. 1. Mam do tego prawo :-)

2. W poprzednim poście skrytykowałem cyrk wokół faceta, a nie jego samego. Jak ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem, to nie moja wina ;-). W każdym razie dzięki Królewno23 za życzenia rzucenia palenia. Na pewno w końcu mi się uda!

Do następnego

intel-e-gent

19:38, intel-e-gent
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 maja 2006

Przyroda wyraźnie nie mogła się dziś zdecydować czy śmiać się czy płakać. Przynajmniej w Warszawie. Trudno o lepszy komentarz do sytuacji w Polsce. Z jednej strony bombardują mnie wizytą papieża, z drugiej staram się normalnie żyć. Piwo odstawiłem, przerzuciłem się na te dwa dni na kawę - zaszkodzić nie zaszkodzi, a podobno chroni przed nowotworami :-) A piwa już mam dosyć. Bateria puszek stoi więc i się kurzy, a ja siedzę w Portucale i popijam świetne kawki (Ioruba i Amazonia) jedna za drugą. Zupełnie jak Voltaire tyle, że nie zamierzam wypijać 20 filiżanek dziennie.

Zaraz trzeba będzie jednak opuścić gościnny Mokotów i udać się z powrotem do domu. Domu? No tak, w sumie tylko tam nocuję. Mój dom jest tu - 100 metrów od miejsca, w którym siedzę. Choć z drugiej strony mówią, że dom jest tam gdzie serce twoje, więc cała Warszawa jest moim domem :-)

Niestety nie udało mi się rzucić palenia - to jest oczywiście wina papieża ;-) - gdyby nie przyjechał nie miałbym powodów do denerwowania się (tak sobie tylko samouzasadniam swój nałóg, na Żydów przecież nie zrzucę winy, trochę głupio byłoby mi winić swoich rodaków, chociaż gdyby Jezus nie robił za Boga nie byłoby papieża... ;-) ). Może chociaż uda mi się odstawić gry komputerowe - zdecydowanie przeginam w graniu. Czas się wziąć do nauki, magisterka leży i kwiczy...

Czas jechać. Na wschodzie niebo jest czyste, mam nadzieję, że zmieszczę się pomiędzy ulewami. A przed snem posłucham sobie Satie`go. Limit rocka na dziś już wyczerpałem :-)

Do następnego,

intel-e-gent

PS Mamo! Wszystkiego najlepszego Ci życzę! Kocham Cię!

18:29, intel-e-gent
Link Komentarze (4) »
czwartek, 25 maja 2006

Dziś poczułem się jakbym faktycznie był w oblężonym mieście. Wymarłe ulice przeraziły mnie i choć szybko zorientowałem się, że nie ma to związku z prohibicją, a jej przyczyną, to wcale nie zmniejszyło to mojego niepokoju.

Oglądałem przed chwilą Fakty na TVN. Poza kryptoreklamą Dziennika nie było nic co mogłoby wyjść poza nalot B 16. Na świecie i w Polsce nic innego się nie dzieje. W Darfurze nie giną ludzie, w Iraku spokój, lotnisko w Stambule cudownie ugasiło się samo... Rozumiem, że wizyta B 16 jest ważna, ale przecież są też inne ważne rzeczy, o których warto wiedzieć! Świat nie kończy się na B 16 i jego wizycie w Polsce!

Wściekam się trochę antyklerykalnie, ale mnie to po prostu wkurza. Marnuje się pieniądze podatnika na jakieś msze i pielgrzymki zamiast wydać je na szpitale. To jest po prostu marnotrastwo i tyle.

Ulżyło mi jak to napisałem :-) W końcu od tego jest blog. Wracam do Mozarta, którego lubi zresztą B 16 (tyle, że on potrafi zagrać WAMa, a ja muszę słuchać płyt).

Pozdrawiam

intel-e-gent

19:39, intel-e-gent
Link Komentarze (1) »
środa, 24 maja 2006

Zaczęło się rano. Od paru dni mogę pospać dłużej i wykorzystuję to na pracę w nocy. Jestem typową sową (typowym sowem? ;-) ) i najlepiej funkcjonuję pomiędzy 20 a 2 w nocy. Często, swoją drogą, pracuję do późna - taką mam pracę i już. Rano, pewien idiota, k...a j...a jego mać, uznał, że najlepszą porą na trzepanie dywanów jest czas pomiędzy 8 a 9 rano. Kilkakrotnie prosiłem już sąsiadów o późniejszą porę wykonywania hałaśliwych czynności, ale nic nie pomaga. Pewnie myślą, że jak inteligent nie odbija się na bramce w Tesco o 6 rano, to nie pracuje. KURWA MAĆ.

Potem dozorca postanowił pierdzieć mi pod oknem taką malutką kosiareczką - a miał do skoszenia jakieś 100 metrów kwadratowych. Poszłoby szybciej gdyby administracja zafundowała mu normalną kosiarkę, ale najwidoczniej zarząd spółdzielni uznał, że te pieniądze lepiej przeznaczyć na swoje pensje (a zarabiają od kilkunastu tysięcy złotych wzwyż). W mordę.

Na dodatek postanowiłem zacząć dziś rzucanie palenia. Wszystko trafił szlag, gdy tramwaj linii 19 postanowił rozkraczyć się przy Koszykowej. Normalnie Meszuge!

Oczywiście kolejna paczka zaczęta i znów nie będę miał siły jej wyrzucić zanim wypalę wszystkie i tak w koło macieju.

Kolejny świr trafił mnie na poczcie, gdzie udałem się w celu odebrania paczki, której listonoszowi nie chciało się przynieść - zostawił awizo pomimo tego, że w domu cały czas ktoś był. No i zaczęło się. Jakiś palant handlujący na Allegro wybrał sobie moją mokotowską pocztę na miejsce wysłania 34 (słownie trzydziestu czterech) paczek. 40 minut. Palant mieszka w Ząbkach. Uch!!! Potem panienka domagała się wydania paczki, choć nie miała żadnego dokumentu poświadczającego tożsamość. 10 minut i wizyta kierowniczki poczty, która prezydenckimi niemalże słowy kazała się panience wynosić. Po godzinie miałem swoją paczkę, która okazała się zwykłym listem, tyle że rozmiaru A3. Jak dorwę tego leniwego listonosza...

Na zakończenie uświadomiłem sobie, że w związku z jutrzejszym nalotem B 16 na Warszawę wprowadzono zakaz sprzedaży alkoholu. Kląc na czym świat stoi udałem się posłusznie do sklepu i na wszelki wypadek dokonałem zakupu. Pewnie nie będę potrzebował, ale lepiej być zabezpieczonym. 

I tak mi minął ten piękny dzień. Na szczęście nie wdepnąłem w żadne psie gówno... A zaraz siadam do pracy i mam nadzieję, że jutro o 8 żaden kretyn nie wpadnie na pomysł pierdzenia mi kosiarką pod oknem (ani trzepania dywanów).

Z pozdrowieniami dla Koterskich i Kondrata,

Intel-e-gent 

18:54, intel-e-gent
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2