Zapiski z oblężonego miasta, czyli świat oczami inteligenta
counter
niedziela, 27 stycznia 2013

To już ponad rok, a mnie to wciąż boli. Ciekawe, czy druga strona też boi się spojrzeć w lustro? Wątpię.

Ile prawdy jest w tej maksymie, by uważać na przyjaciół. Ciekawe, czy druga strona też tak myśli? Pewnie tak.

Czuję się jakbym rok temu był Frodem na Wichrowym Czubie. Ułamek noża wciąż tkwi. Ciekawe, czy drugiej stronie też? Bardzo możliwe.

Do następnego (?)

intel-e-gent

22:59, intel-e-gent , osobizde ;)
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 grudnia 2012

Bredzenie o końcu świata wywołuje u mnie uśmiech. Cyniczny uśmiech. Tak się składa, że 2012 był rokiem, w którym mój świat skończył się dwa razy. I co? I nic, bo za każdym razem składam z kawałków to co zostało, dokładam nowe i idę dalej. Koniec świata, to początek czegoś nowego.

W najgorszych momentach, oczywiście, można sobie z tego nie zdawać sprawy. Ale zawsze warto pamiętać, że gdy ma się nóż w plecach, gdy wszystko wokół wali się niczym wieże WTC, to na gruzach można zbudować coś nowego.

Nikt jednak nie powiedział, że nowe oznacza dobre. Choć i tak jest to lepsze niż to co było.

Do następnego (?)

Intel-e-gent

14:22, intel-e-gent
Link Komentarze (3) »
piątek, 31 sierpnia 2012

Nieliczni czytelnicy blogu zauważą pewnie, że zniknął pewien wpis. Zniknął, bo zniknąć musiał. Był niesprawiedliwy, nieobiektywny i, tak naprawdę, nie miał prawa się pojawić w sieci.

Był częścią zadziwiających mnie samego moich działań, które poruszały się na granicy szaleństwa. Teraz gdy patrzę na to trzeźwiej już wiem, że krzywdziłem osobę, która nie była winna rzeczy, które jej zarzucałem. To co mi zrobiła w żaden sposób nie zasługiwało na to, co ode mnie dostała w odpowiedzi.

Grunt, że wreszcie jestem świadom błędu.

Do następnego (?)

Intel-e-gent

11:51, intel-e-gent , osobizde ;)
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 maja 2011

Zacznijmy od faktów - tak, płacę faktury po terminie. I tak, wpłaciłem jedną fakturę na złe gdyż stare konto. Jestem więc winny zaistniałej sytuacji. Ale to jak rozwiązuje ją spółka P4 będąca właścicielem sieci Play jest kuriozalne.

Po pierwsze, nikt mnie nie powiadomił o założeniu mi blokady połączeń. A że modem mam stary to uznałem, że po prostu już przestał działać. I przestało mnie interesować czemu moje awaryjne połączenie z siecią nie działa.

Po drugie, Play nie raczyło wysłać również kolejnych monitów smsowych. Czy przyszły listowne, tego nie wiem - cały czas zapominam zmienić adres do korespondencji.

Po trzecie, dziś zadzwonił miły (naprawdę!) pan, który uświadomił mnie, że zawieszą mi usługę za brak płatności. Ok, ich prawo. Ale zaczęliśmy ustalać której płatności nie ma i jak byk na moim wyciągu stoi, że pieniądze wpłaciłem. Tylko na złe konto. Moja wina - przyznaję się.

I tu dochodzimy do proponowanego przez P4, operatora sieci Play, rozwiązania - aby przeksięgować pieniądze, które mają na swoim koncie muszę je jeszcze raz wpłacić na ich konto a następnie uniżenie prosić o przeksięgowanie. Czy tylko ja mam wrażenie, że kogoś zdrowo pojebało?

Ja rozumiem - zawiniłem i muszę ponieść konsekwencje. Blokada połączeń jest dobrą i całkiem bolesną karą. Ale za nic nie rozumiem dwóch rzeczy:

1. Czemu Play nie raczyło mnie monitować smsowo?

2. Czemu mam wpłacać jeszcze raz pieniądze, które już wpłaciłem, skoro wystarczy je przeksięgować? Z doświadczenia w księgowości wiem, że dla pracowników księgowości są to dwa kliknięcia myszką i pięć minut roboty, z czego 4 minuty i 50 sekund zajmuje znalezienie mylnej wpłaty.

Poczułem się, choć jestem winny, potraktowany jak jeleń, którego można skroić. I nie podoba mi się to. Firma Play już na mnie nie zarobi, bo po zakończeniu umowy nie przedłużę jej.

Tagi: absurd play
16:53, intel-e-gent , osobizde ;)
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 grudnia 2010

Miejsce: Mała księgarnia sieciowa w jednym z warszawskich centrów handlowych.

Osoby dramatu:

Ja.

Elegancki pięćdziesięciolatek.(EP)

Liczni kupujący czyli anonimowy tłum.

W księgarni tłum kupujących, duża kolejka do kasy. Ludzie przechodząc mimowolnie się potrącają. Wciąż słychać "przepraszam" w różnych językach.

EP stoi i wzdycha nieco przygięty ciężarem książek, które trzyma stojąc w kolejce. Dodatkowo przeszkadza mu nieporęczna elegancka torebka z Triumpha. Jedna z zapatrzonych w książki osób potrąca go. Książki rozsypują się, torebka upada, wypada z niej elegancki komplecik seksownej damskiej bielizny. Mimowolnie schylam, aby mu pomóc pozbierać książki.

EP patrząc na mnie z zakłopotaniem:

Wie pan, świąteczne prezenty.

Ja z uśmiechem:

Oczywiście.

EP wpychając bieliznę do torebki i odbierając ode mnie wzdycha:

Co za czasy. Bielizna dla żony, książki dla kochanki.

Ja ze zdecydowanym zakłopotaniem:

Oczywiście.


Kurtyna

Tak a propos mi się przypomniała ta scenka, gdy czytałem pewien artykuł. Znak czasu?

21:49, intel-e-gent , Literackie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 61