Zapiski z oblężonego miasta, czyli świat oczami inteligenta
counter
Blog > Komentarze do wpisu

Warszawskie pamiątki z Krakowa i inne absurdy

 

Jeden dzień, dwa miasta, dwie rozmowy o pracę, dwie jazdy pociągiem, dwa spacery i jedna kawa w centrum handlowym.

Znaczy się środa.

Może trochę pozytywów. Pociągi, którymi jechałem były czyste, ogrzewane i na dodatek miały wszędzie kontakty. Naprawdę! Aha, podróżowałem relacją Warszawa – Kraków (i odwrotnie). Znaczy się można... Co prawda ceny zabójcze dla kieszeni, a poczęstunek marny, ale nie można mieć wszystkiego, prawda?

Rozmowy o pracę przebiegły tradycyjnie, aczkolwiek pytam wszem i wobec co dziwnego jest w tym, że facio ze stolycy szuka pracy, pasującej do jego predyspozycji, w Krakowie? Czy to jest naprawdę aż tak niezwykłe, że wymaga to półgodzinnego przesłuchania podczas anterwju? I krzyżowego ognia pytań?

Największe zdziwienie wzbudziła we mnie czysto warszawska firma Wedel (wiem, teraz to już Cadbury Wedel czyli część wielkiej korporacji), która oferuje w swojej pijalni czekolady (w której wypiłem lurowatą kawę) ni mniej ni więcej tylko pamiątki z Krakowa w formie wyprodukowanych w Warszawie czekolad... Wedel by tego nie wymyślił, ale jakiś mózg od marketingu a i owszem. Absurdalność tej sytuacji ubawiła mnie w trakcie wizyty.

Większy absurd jest chyba jednak krakowskiej produkcji.

Powodowany potrzebą udałem się na poszukiwania toalety. Pierwsza niespodzianka: otóż w olbrzymim centrum handlowym jakim jest Galeria Krakowska są tylko dwie toalety. I to niezbyt duże. Zważywszy na bliskość dworca kolejowego, na którym toalety są płatne, jest to zdecydowanie zbyt mała ilość. Co widać po stanie urządzeń w toaletach. Tak na marginesie, nie mam pojęcia jak można rozwalić kabinę w toalecie.

Dyrekcja CH zauważyła problem. Próba rozwiązania jest co najmniej oryginalna... O ile to jest próba rozwiązania. Szczegóły na zdjęciu.

50 gr dobrowolnej opłaty za toaletę... śmiać się czy płakać?


Nie ma to jednak ja CK Kraków. Z jednej strony pamiątki z Krakowa wyprodukowane w Warszawie przez międzynarodowy koncern, a z drugiej strony prośba o dobrowolne datki na obsługę toalet, zupełnie jakby najemcy CH nie płacili czynszów i brakowało środków na wynagrodzenia.

He, he, he

Do następnego,

Intel-e-gent

czwartek, 15 stycznia 2009, intel-e-gent

Polecane wpisy

  • Ból wciąż we mnie siedzi

    To już ponad rok, a mnie to wciąż boli. Ciekawe, czy druga strona też boi się spojrzeć w lustro? Wątpię. Ile prawdy jest w tej maksymie, by uważać na przyjaciół

  • Koniec to początek

    Bredzenie o końcu świata wywołuje u mnie uśmiech. Cyniczny uśmiech. Tak się składa, że 2012 był rokiem, w którym mój świat skończył się dwa razy. I co? I nic, b

  • Skasowany wpis

    Nieliczni czytelnicy blogu zauważą pewnie, że zniknął pewien wpis. Zniknął, bo zniknąć musiał. Był niesprawiedliwy, nieobiektywny i, tak naprawdę, nie miał praw

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: maciek, *.debica73.tnp.pl
2010/02/11 11:09:46
Drogi snobistyczny warszawiaku( tak tak to chyba fabrycznie macie) Rozglądnij się lepiej a później się wypowiadaj.:)) 1. Opłaty są dobrowolne - coś w rodzaju napiwku dla Pan sprzątających, Odnośnie toalet to jest ich w tym centrum minimum trzy, na każdym pietrze , może u Ciebie w Warszawie macie więcej toalet w centrach handlowych niż sklepów, moim zdaniem wystarczająca jest jedna toaleta na piętro.